b b

Duchy Londynu

       Nie wiadomo dlaczego, ale właśnie stolica Wielkiej Brytanii jest najstraszniejszym
- od słowa straszyć - miastem w Europie.
Niektórzy starają się ów fenomen tłumaczyć tym, że zgodnie z brytyjskimi wierzeniami,
dzieci rodzące się o północy mają później wyjątkową zdolność widzenia duchów.
Podobno zaś wyjątkowo wielu Brytyjczyków przychodzi na świat właśnie o tej porze.
To niezdarne tłumaczenie niczego jednak nie wyjasnia, bowiem londyńskie duchy
widziane są przez napływających z całego świata turystów.
W każdym razie zmarli tak mocno dali się żywym we znaki, że ci powołali do życia
The Gost Club. To ekskluzywne stowarzyszenie w przeciągu 100 lat zgromadziło dowody
na istnienie dziesięciu tysięcy nawiedzonych obiektów, do których w pierwszym
rzędzie należą prywatne posiadłości i domostwa.
W związku z tak ogromnym nagromadzeniem duchów zadano sobie trud ich naukowej
i wnikliwej klasyfikacji. Brytyjskie zjawy dizelą się więc na osiem kategorii:
1. duchy historyczne - jak np.: Anna Boleyn, ścięta zona Henryka VIII,
2. duchy rocznicowe - ukazujące się w rocznicę jakiegoś tragicznego wydarzenia,
3. duchy złosliwe - znane jako zjawisko poltergeista,
4. duchy komunikatywne - posiadają zdolność nawiązywania kontaktów z światem żywych,
5. duchy osób żyjących - osoby bywają widoczne w kilku miejscach naraz,
6. duchy niewidoczne, acz łatwo wyczuwalne - są często pozostałoscią po poltergeiście,
których pojawieniu się towarzyszy uczucie zimna, mrowienia, ataki nagłego strachu,
7. duchy z playbacku - dotyczą powtarzających się sytuacji sprzed wieków,
8. poslizgi czasu - zjawy ukazujące się w scenerii zamierzchłych czasów.

Oto przykłady.
        Po Cambridge Gardens jeździ widmowy autobus piętrowy oznaczony numerem 7.
Kursuje tak nieprzerwanie od początku lat 30. Na domiar złego jest denerwująco punktualny;
dokładnie o 1.15 w nocy wpada na Cambridge Gardens z wielkim hukiem, siejąc popłoch wśród
nielicznych przechodniów i budząc śpiących już londyńczyków. Stanowi iście przerażający
widok: rzęsiście oświetlony, pusty, bez jednego pasażera, a nawet kierowcy.
Zwykle znika za najbliższym skrzyżowaniem.

        Pewna owdowiała kobieta z East End ze względów finansowych została znuszona do
opuszczenia swego dotychczasowego mieszkania. Jej apartament - co ważne - miescił
się nad pubem. Niewiasta, po wyprowadzeniu się zamieszkała na wsi. Po pewnym czasie
najwidoczniej tęskniąc za miejscem swego dawnego pobytu, zaczęła do niego powracać.
Duchem - gdyż jej ciało widziane przez wielu świadków, nie ruszało się ze wsi ani na krok.
Ciekawe też, że powracający duch kobiety manifestował się nie, jak należałoby mniemać w
mieszkaniu, ale w pubie, a ściślej mówiąc jego piwnicach bogato wypełnionych trunkami.
Niegdysiejszą lokatorkę ponoć niejednokrotnie widywano jak buszowała pośród regałów.
Po każdej takiej wizycie w piwnicach panował nieopisany bałagan.

        Przypadki można by mnożyć. Wiele przypadków nawet z naszego życia dowodzi, że "duchy" istnieją .
Czy  wszystkie te zjawiska coś znaczą, czy mają coś przekazać, coś dać do zrozumienia, a może ostrzec.
Do dodziś nie wiadomo.