Ludzie listy piszą...
Zamieszczamy jeden z listów nadesłanych do LFP przedstawiający prywatną opinię mieszkańca-przedsiębiorcy z którą nie do końca się zgadzamy.Oczekując komentarzy, wkrótce na stronach prasowych LFP odpowiemy.
Tekst w oryginale:
Zdecydowałem się napisać do Państwa ten list, mając nadzieję, że dotrę do kogoś, kto zainteresuje się tym problemem. Chcę poruszyć sprawę, która, moim zdaniem, bezpośrednio dotyczy nas, mieszkańców Lędzin. Sprawa to delikatna i chyba ważna, bo rzutuje na naszą przyszłość. Na to, czy będziemy społecznością silną, zjednoczoną wspólnymi interesami, czy rozbitą i słabą, bezradną wobec siebie, urzędów, skłóconą i nieżyczliwą ani sobie, ani innym.
Poznałem w swoim życiu trochę świata i wiem, że ludzie są różni i występuję duże lokalne różnice pomiędzy poszczególnymi skupiskami ludzi, miastami, miasteczkami czy krajami, ale z taką postawą, i takimi specyficznymi warunkami, jakie występują u nas w Lędzinach właśnie, nie miałem okazji się zetknąć, co najwyżej słyszałem, że są też miejsca, gdzie występuje podobny problem.
Proszę wybaczyć ten nieco przydługi wstęp. Postaram się przejść już do istoty sprawy, co nie jest dla mnie sprawą łatwą, gdyż, pomimo, że już minęło sporo czasu od chwili, gdy zrezygnowałem z wszelkich starań o to, by w Lędzinach założyć oddział mojej firmy, to wciąż targają mną emocje.
Nie chodzi tutaj bynajmniej o to, że akurat tak bardzo zależało mi na tym, by w Lędzinach był oddział mojej firmy, bo to w jakiś znaczący sposób wpłynie na moje zyski. Wcale nie. Chciałem w Lędzinach, gdyż stąd pochodzę, tutaj tkwią moje korzenie, tutaj urodziłem się i wychowałem, tutaj poznałem wielu wspaniałych i mądrych ludzi i może, dlatego jest mi tak trudno pojąć, z jakiego powodu to tutaj właśnie natknąłem się na największe przeszkody, zawiść, niezrozumienie i nieżyczliwość.
Nieraz zastanawiam się jak pogodzić tak sprzeczne cechy. Z jednej strony wspaniali i mądrzy ludzie, których tak wielu tutaj właśnie spotkałem, a z drugiej niesłychany brak zrozumienia i życzliwości dla kogoś, kto chciał tutaj założyć własny biznes. Jak to wytłumaczyć? Myślałem o tym i zastanawiałem się długo, dlatego w końcu pokusiłem się o napisanie tego listu.
Kierując go do LFP, mam nadzieję, że trafiłem do właściwych ludzi, którym nieobce są poruszone w tym liście sprawy. Z pewnością wielu z was natrafiło na podobny problem, czyli zawiść, podejrzenia i co tu owijać w bawełną, zwyczajną nieżyczliwość ludzką.
Szczególnie bolesne jest dla mnie to, że w blisko sąsiadujących miastach, gdzie również działa moja firma, nie natknąłem się na taką, nie przesadzę używając słowa wrogość. Proszę wybaczyć tak mocne określenie, nie mam zamiaru „grać na uczuciach”, lecz to najodpowiedniejsze słowo.
W Lędzinach nawet ze strony naszych władz są przeszkody, które zniechęcają do jakiejkolwiek działalności. Są tylko puste obietnice, a jak dochodzi do konkretów, to nie można niczego uzyskać. Urzędnicy poza obowiązującą w kontaktach z „petentem” grzecznością, czy może tylko ugrzecznieniem, nie oferują niczego. By nie być gołosłownym powiem tyle, że wbrew temu, co usłyszałem rozpoczynając działalność, okazało się, że żadne ulgi podatkowe mnie tutaj nie dotyczą.
Dlaczego tak jest u nas, w Lędzinach, a w sąsiednim Imielinie jakoś potrafią iść na rękę ludziom, którzy chcą coś zrobić?. Nie wiem, dlaczego w jednych miejscowościach władze mogą ułatwiać ludziom przedsiębiorczym życie, a w innych, ma się wrażenie, że chcą wręcz utrudniać? Może to jeszcze zasługa myślenia z dawnych czasów.
W Lędzinach jest kopalnia, firma bardzo duża, która przynosi zyski miastu, więc po co zajmować się jakimiś drobiazgami?. Po co inne firmy? Ale kopalnia, z całym szacunkiem dla ciężkiej i niebezpiecznej pracy górników tam zatrudnionych, nie wystarczy. Kiedyś zasoby węgla się skończą, nastąpi restrukturyzacja zatrudnienia, i wtedy co? Ludzie będą jeździć do pracy tam, gdzie są firmy. Czyli do Katowic, Tychów, i wszędzie tam, gdzie można tę pracę znaleźć.
Powie ktoś i co z tego? Tam też będą wydawać zarobione pieniądze. W pięknie urządzonych marketach, gdzie wszystko jest na miejscu i ceny pozornie są korzystne dla klienta. Piszę pozornie, bo z czego markety czepią zyski? Ano właśnie ze sprzedaży, a konkretnie z różnicy cen między kupnem a sprzedażą. Czy mieszkańcy takich miast jak Lędziny wolą dać zarobić anonimowym dla nich właścicielom marketów, często zagranicznym, niż znosić widok sąsiada, który ciężką pracą dochodzi do czegoś, ma lepszy niż oni samochód, ładniejszy dom? A skąd się biorą te rzeczy? Wielu uważa ciągle, że z nieuczciwości, ze złodziejstwa?
A praca, często bez wytchnienia, kredyty i opłaty coraz wyższe, bo władze chcą nam „ułatwić” życie i nie pozwolić by ktokolwiek spoza „kliki” się wychylił, nawet, jeżeli zrobić to chce ciężką, uczciwą pracą.
Dlatego cieszę się, że w Lędzinach „coś drgnęło” i mam nadzieję, że LFP, w którym pokładam nadzieję, że publikując ten list, miejscami może gorzki, ale niekrzywdzący nikogo osobiście, a jedynie będący zadumą nad pewną cechą lędzińskiej mentalności, udowodni, że jest potrzebna i że chce naprawdę pomagać ludziom, takim jak my wszyscy, żyjący tutaj w Lędzinach, zrozumieć, że możemy coś zmienić, możemy, a możliwości są naprawdę duże, stworzyć to miasto, by było nie tylko sypialnią, jakich wiele, ale stało się żyjącą jednostką, w której będzie miejsce dla wzajemnej życzliwości nawet dla tych, którzy chcą więcej niż większość, bo przecież dzięki ich „chceniu” wszyscy możemy zyskać.
Cieszę się, że powstało LFP, i mam nadzieję, że z czasem nasi rodzimi przedsiębiorcy urosną w siłę i będą kreować nowy wizerunek Lędzin i nie zapomną o tym, że oni też zawdzięczają to innym, nie tylko swojej pracy, ale również zrozumieniu przez mieszkańców, że przedsiębiorczością nie kieruje tylko i wyłącznie zachłanność i chęć posiadania.
Oczywiście, że napędem dla „ludzi interesu” jest chęć zysku, ale dla dobrego przedsiębiorcy nie jest to zysk za wszelką cenę. Zadowolenie klienta, zaufanie, uznanie i szacunek też są w biznesie ważne. Do tego stopnia ważne, ze odczuwając tylko podejrzliwość i nieufność oraz liczne utrudnienia ze strony urzędów, zdecydowałem się założyć firmę w innym mieście. I tutaj, proszę mi wierzyć, nie zetknąłem się ze wspomnianymi w moim liście problemami.
Dodam jeszcze, że prosperuję znakomicie i nie mam żalu do nikogo, a jedynie zastanawiam się, czy nasza mentalność może zmienić się i kto ma ją zmienić? Może pora już zacząć ją zmieniać? W tej chwili?
Kończąc ten list pozwolę sobie wspomnieć, że właśnie dzięki wsparciu ze strony ludzi przedsiębiorczych mogą istnieć organizacje pomagające ludziom chorym, dzieciom, czy osobom wyrzuconym poza margines życia. Tutaj rola państwa niestety od wielu lat słabnie i musimy sami dbać o słabszych i odrzuconych, a kto może być najsilniejszym ogniwem materialnego wsparcia takich organizacji, jak nie ludzie biznesu właśnie?
|