b b

LFP-PORODÓWKA-NOWE LĘDZINY TERAZ

Rozmowa z Markiem Bromboszczem, prezesem Lędzińskiej Federacji Przedsiębiorczych

- Panie prezesie, LFP jest organizacją ludzi aktywnych, przedsiębiorczych, skutecznych! Nie działacie nawet roku, a zorganizowaliście parę imprez, chociażby ten Dzień Dziecka na którym rozmawiamy.   Załatwiliście licznym ludziom pracę, wasi członkowie angażują  się w ratowanie miasta przed asfaltownią.  Ale ważna dla tylu Lędzinian rzecz, czyli porodówka, trochę wam nie wyszła…

- To znaczy?

- No, zaangażowaliście się w jej uratowanie. Bez skutku!

- Niezupełnie, nasze działania przyniosły skutek! Sprowadziliśmy do miasta firmę, która w budynku porodówki chciała stworzyć nowoczesną klinikę położniczą. To, co miasto zrobiło z tą ofertą, jest już innym tematem! To historia spotkania, na którym z przedstawicielką firmy miał rozmawiać  burmistrz, a zastąpił go Furczyk…

- No więc jak to w końcu było?    W BIL-u czytamy, że tej pani doktor rozmawiało się z Furczykiem świetnie…  

- Zacznę od początku. Kiedy władze miasta ogłosiły, że porodówki nie umieją uratować, postanowiliśmy spróbować my. My czyli Lędzińska Federacja Przedsiębiorczych. Mamy na Śląsku wielu zaprzyjaźnionych biznesmenów, także z branży medycznej. I rzeczywiście jedną z tych firm udało nam się sprowadzić do Lędzin.  Pamiętając  o tym, jak za plecami mieszkańców załatwiono sprawę asfaltowni postanowiliśmy, że spotkanie między burmistrzem a współwłaścicielką firmy medycznej odbędzie się z naszym udziałem, w mojej restauracji Kamea. W spotkaniu uczestniczyło dwóch członków LFP. Jednym z nich byłem ja.

- Z burmistrzem? My wiemy o spotkaniu z Furczykiem…

- No otóż to! Pani doktor przyjechała na spotkanie z rzeczywistym gospodarzem miasta. Z osobą, która może się wypowiadać o majątku porodówki i gruntach przyległych, chociażby placu szkolnym. Słowem na spotkanie z gospodarzem miasta. Tymczasem burmistrz Stambrowski na to spotkanie przysłał dyrektora MZOZ-u, Andrzeja Furczyka. Czyli osobę, która każdą inną firmę medyczną w Lędzinach ma prawo traktować  jako zagrożenie dla MZOZ-u.  Kiedy zamiast burmistrza na spotkanie zjawił się Furczyk, uznałem to za nietakt. I doskonale widziałem, że pani doktor podeszła do tego tak samo. Rozmowa potwierdziła jedynie obawy…

- To znaczy? Pani doktor w swoim BIL-owym sprostowaniu twierdzi, że władze miasta wykazywały zaangażowanie…

-   A dyrektor Furczyk w swoim wywiadzie dwa tygodnie po tym spotkaniu -  o nim nie pamięta!!!  Nie przypomina sobie, żeby prowadził taką rozmowę!!! Jeśli jednak te rozmowy były owocne, to gdzie są ich owoce? Czy porodówka działa? Czy  powstaje tam jakaś prywatna klinika? Proszę pani, ja w życiu składałem setki ofert biznesowych. Mnie w życiu składano setki ofert biznesowych. Umiem rozpoznać, kiedy osoba, której ofertę się składa, jest nią naprawdę zainteresowana, a kiedy jedynie siedzi bo musi. I myśli o czymś innym. Furczyk podczas tej rozmowy wyglądał na zupełnie nie zainteresowanego. Owszem, rozmawiał, coś tam tłumaczył, ale nie tyle szukał rozwiązań, co wskazywał na trudności…

- Może to było tylko pana odczucie?

- Chyba jednak nie. Kiedy wychodzącą panią doktor zapytałem „i jak?”, tylko uśmiechnięta wzruszyła ramionami. Jej wyraz twarzy i ten gest były dla mnie tak wymowne, że dalsze wypytywanie o odczucia nie miało sensu.

- Więc rozumie pan coś z tego sprostowania?

- Nie moje sprostowanie. Nie będę zgadywał.  

- Firma twierdzi, że nie ma sensu, z powodu negatywnej opinii architekta!

- Ależ właśnie z tego powodu chcieliśmy, aby te negocjacje prowadził burmistrz a nie dyrektor Furczyk. Do porodówki, żeby mogła istnieć, należało dobudować pawilon z salą operacyjną. Na tej działce nie ma miejsca, więc trzeba skorzysta ć z działki sąsiedniej. Tutaj wręcz nieodzowna była dobra wola i zaangażowanie władz miasta. Pani doktor przyjechała na spotkanie do Kamei licząc na tę dobrą wolę, na tę pomoc.  Wie pani, ja oceniam rozmowy biznesowe po ich efektach. A jaki jest efekt tamtych rozmów, nietrudno zauważyć. Dlatego powtórzę, udało się nam sprowadzić firmę , która chciała stworzyć tam nowoczesną klinikę położniczą. Władze miasta rozmawiały z tą firmą   a porodówki nie ma,co tu dodawać?  Cytując Pismo Święte: Po owocach  ich poznacie. A wszystko co napisano na ten temat w BIL-u,  to tylko słowa, słowa, słowa. Bo przecież, powtórzę,  dyrektor Furczyk w wywiadzie dla grudniowego BIL-a nawet nie pamięta, że na tym spotkaniu był.

- Czy takie przypadki jak z porodówką nie zniechęcają Was do działania?

- Nie! Może co najwyżej zniechęcają do niektórych osób. Ale powiem tak: ten przypadek, jest dla Lędzin znamienny. Przychodzi przedsiębiorca, chce tu zainwestować pieniądze, stworzyć coś wartościowego, nowoczesnego.  Zatrudnić ludzi. Urząd powinien zrobić wszystko, żeby  takiego przedsiębiorcę przyciągnąć. Bo sprowadza nowoczesną, czystą technologię, zapłaci podatki, zatrudni fachowców, podniesie prestiż miasta. W odwrotności do asfaltowni czy betoniarni – które szkodzą wizerunkowi miasta, trują nas, podatków płacą niewiele,  zanieczyszczają, miejsc pracy dają tyle co nic. I one w Lędzinach mają u kolejnych burmistrzów zielone światło.  My jednak nadal będziemy działać w kierunku tworzenia tu nowoczesnych firm. Dlaczego mniejszy Imielin może mieć ich setki, a Lędzin nie? Powiem pani dlaczego! Bo tam władze miasta traktują przedsiębiorców jak partnerów. Kiedy rada miasta decyduje się na uchwalanie loalnych podatków czy planu zagospodarowania, pyta praktyków, jak wpłynie to na przedsiębiorczość. U nas takie decyzje podejmują radni, czyli niemal sami nauczyciele i górnicy. Znam tych ludzi, szanuję ich – za ich pracę, rzetelność, trud, zaangażowanie.    Są moimi znajomymi. I ponieważ dużo z nimi rozmawiam, to wiem że o działalności gospodarczej wiedzą niewiele.  I nie muszą! Bo od tego są eksperci, od tego są przedsiębiorcy w mieście, po to powstała nasza Federacja. Można ją pytać. U nas jednak, nawet kiedy Federacja zapyta burmistrza o problemy interesujące przedsiębiorców, pytania te pozostają bez odpowiedzi. Wychodzi nam na to, że pan burmistrz nie odczuwa potrzeby rozmawiania z mieszkańcami-przedsiębiorcami. O czym zresztą szerzej informujemy na stronie  www.ledziny-lfp.pl

Rozmawiała JOLANTA MARONDEL-KOTLARZ