|
|
Festynu nie było
Niestety, festyn "Rychtg Śląski Kust", nie odbył się. Nie z naszej winy.
Planowany na 20 września został odwołany przez nas. Bo bawić się w miejscowości górniczej dwa dni po tragedii na Wujku-Śląsku, byłoby czymś nie do pomyślenia. Przesunęliśmy więc imprezę na 4 października.
Jednak 1 października 2009 roku służby miejskie poinformował y nas, iż burmistrz nie wyda zgody na sprzedaż piwa. Powołując się na uchwałę Rady Miasta sprzed 5 lat, zabraniającą wyszynku na targowisku miejskim. Co ciekawe, dwa tygodnie wcześniej istnienie tej uchwały nie stanowiło dla burmistrza przeszkody, i zgodę na sprzedaż i podawanie piwa 20 września mieliśmy…
Jeszcze ciekawsze jest to, że według nas uchwała ta nie ma zastosowania. Bo plac jest targowiskiem, kiedy jest targ – a gdy jest tam festyn to jest to plac festynowy a nie targowisko. Na tej samej zasadzie sam wielokrotnie w urzędzie miasta w Lędzinach piłem alkohol. Wino, szampana. Choć w urzędzie pić nie wolno. Ale było to w Sali sesyjnej, przy okazji jakiejś uroczystości (np. Barbórka), poza godzinami pracy urzędu. Wtedy pić można, bo podczas uroczystości, chociaż w urzędzie, nie była to sala sesyjna Rady Miasta, tylko sala bankietowa! Ale widać wobec Ruchu Autonomii Śląska pan burmistrz ma inne standardy.
Może przestraszył się, że nasza organizacja społeczna, bez jego urzędowej dotacji, potrafi robić lepsze festyny, niż jego Miejski Ośrodek Kultury i cała rzesza urzędników. Może przestraszył się, że impreza, na którą przybycie zapowiedziały stacje radiowe i telewizje, a w jury mieli zasiąść najbardziej znani Ślązacy – ze taka impreza pokaże nieudolność miejskich festynów. Postanowił więc ją za wszelką cenę zablokować.
Jest bowiem oczywiste, że festyn śląski bez piwa obejść się nie może. Tym bardziej festyn, którego patronem i współorganizatorem jest Kompania Piwowarska, czyli tak naprawdę Tyskie. Odmowa wyszynku piwa (dwa tygodnie wcześniej zgodę wydano!) była tak naprawdę odmową zorganizowania imprezy.
I policzkiem dla wszystkich, którzy chcieli na nią przybyć. Tym sposobem burmistrz pochodzący Wałcza obraził Ślązaków, którym ich identyfikacja z regionem jest bliska. Zakpił z nas i naszego kustu. Zakpił z przedsiębiorców, zrzeszonych w Lędzińskiej Federacji Przedsiębiorczych, którzy byli sponsorami festynu. Zakpił ze znanych Ślązaków, z organizacji, społecznych, z wolontariuszy, z browaru i innych współorganizatorów. A przede wszystkim pokazał drzwi tym wszystkim, którzy chcą w mieście zrobić coś dobrego, nie dobijając się do miejskiej kasy. Niestety, sam robi niewiele – i innym też przeszkadza.
W Lędzinach jedyna prestiżowa impreza kulturalna jest autorstwa powiatu. Jesień Organowa. Natomiast Miejski Ośrodek Kultury i burmistrz nie umieją stworzyć niczego, co promowałoby miasto. Jeśli jednak w imię nie wiadomo czego (może własnych urażonych ambicji?) niszczy się jedną decyzją imprezę w którą angażują się Browary Tyskie, gdzie jurorem konkursu ma być Antoni Piechniczek czy Krystyna Loska, imprezę na której mają pojawić się czołowi śląscy artyści estradowi - to trudno się dziwić, że potem Lędziny postrzegane są w okolicy jak pipidówa, od której lepiej trzymać się z daleka.
Taki wizerunek pipidówy budował Władysław Trzciński. Teraz jeszcze skuteczniej robi to Wiesław Stambrowski.
Dariusz Dyrda
(przewodniczący RAŚ w powiecie bieruńsko-lędzińskim)
|
|