W dniach 12, 13, 14 czerwca odbyły się ważne, bo pierwsze w historii naszego miasta „Dni Lędzin”. W świecie przyjęło się tak, że na ogół bardzo duże lub duże miasta, a sporadycznie i te mniejsze organizują kilkudniowe święto pod patronatem władz miasta w celu promocji miasta, pokazania jego siły, jego utrwalonej już miejskiej pozycji, a wszystko to po to, by ludzie mogli naocznie się przekonać, co w mieście jest ważnego, godnego pokazania światu, jak wygląda kultura, rozrywka czy inwestycje.
Nasze władze postanowiły wzorem innych miast dołączyć do miejskiej elity. Czy im się to udało?. Wprawdzie mieliśmy okazję w ten letni weekend cieszyć się występami różnych zespołów, obejrzeć zmagania strongmenów, ale powiedzieć, że pomysłodawcy imprezy zaskoczyli nas jakimś niebanalnym pomysłem, byłoby grubą przesadą.
Trudno w kategoriach sukcesu mówić o Dniu Partnerstwa i Przedsiębiorczości. Poza górnolotną nazwą, dzień ten nie różnił się od poprzednich dwóch dni, a organizatorzy swój wysiłek twórczy skierowali na zorganizowanie kolejnego dnia miejskiego festynu. O jakimkolwiek Partnerstwie na linii Urząd Miasta a przedsiębiorca możemy w Lędzinach zapomnieć, pamiętając jak potraktowano propozycję współudziału LFP w przygotowaniu "Dnia Partnerstwa i Przedsiębiorczości". Nikt ze strony władz miasta nawet nie zareagował, powierzając organizację tego dnia MOK. Najwidoczniej dla władz naszego miasta człowiek przedsiębiorczy wciąż postrzegany jest jako konkurent. A przecież te czasy rzekomo już dawno minęły…,ale widocznie nie u nas w Lędzinach.