b b

Asfaltownia

Jedne z pierwszych informacji prasowych.

 

 

Asfaltownia? Zgoda, ale po naszym trupie

Milena Nykiel
2008-11-12, ostatnia aktualizacja 2008-11-13 10:58

Mieszkańcy ul. Hołdunowskiej w Lędzinach sąsiadują już z oczyszczalnią, betoniarnią, stacją benzynową, przejazdem kolejowym i bazą dla tirów. Dlatego o sąsiedztwie asfaltowni już nawet nie chcą słyszeć.

Mieszkańcy Lędzin boją się, że asfaltownia zrujnuje ich zdrowie. Na zdjęciu: Sandra, Szczepan i Grażyna Szmistowie oraz Halina Resiak i Janina Galas
Fot. Marta Błażejowska / AG
Mieszkańcy Lędzin boją się, że asfaltownia zrujnuje ich zdrowie. Na zdjęciu: Sandra, Szczepan i Grażyna Szmistowie oraz Halina Resiak i Janina Galas
Państwo Szmistowie w Lędzinach-Hołdunowie mieszają już ponad 15 lat. Mieli znaleźć tu ciszę i spokój, teraz zastanawiają się, czy się stąd nie wyprowadzić. - Niedługo nie będzie można nawet okna uchylić - mówi Szczepan Szmist.

 
Obawy rodziny budzi 6-hektarowa działka naprzeciwko ich domu. Kilka miesięcy temu gmina sprzedała ją firmie Drogbud z Częstochowy, która chce w tym miejscu uruchomić wytwórnię mas bitumicznych.

O inwestycji magistrat nie poinformował mieszkańców. - W końcu jedna z radnych przyznała, że przed oknami wyrośnie nam asfaltownia. Wmawiała nam, że to nie będzie uciążliwa inwestycja - mówi Janina Galas, sąsiadka Szmistów. Z dokumentów, które mieszkańcy otrzymali z urzędu wynika jednak, że przez niewielki Hołdunów przejeżdżać będzie w ciągu doby nawet 140 ciężarówek z komponentami do produkcji masy, a potem z gotowym już asfaltem.

- Asfaltownia to już stanowczo za dużo - mówi Halina Resiak, prawniczka z Hołdunowa, która zapewnia, że z sąsiadami nie dopuści do budowy. Mieszkańcy mają tu już oczyszczalnię ścieków, betoniarnię, właśnie budowana jest baza dla ciężarówek. Dlatego mówią, że na asfaltownię zgody nie będzie, chyba że po trupach mieszkańców.

- Nie chodzi nam tylko o natężenie ruchu, ale przede wszystkim o nasze zdrowie. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, ile niebezpiecznych środków chemicznych jest używanych do produkcji masy bitumicznej. Zasłaniają nam oczy mówiąc, że dym nie będzie przekraczał działki Drogbudu. Ale aż tak głupi nie jesteśmy - denerwuje się Resiak. A Piotr Hachuła dodaje, że mieszkańcy zażądają, by raport o oddziaływaniu inwestycji na środowisko przygotowała gmina. Bo temu, który powstał na zlecenie Drogbudu nie wierzą.

Wiesław Stambrowski, burmistrz Lędzin, mówi, że działka została sprzedana zgodnie z procedurami, a nowy zakład to także nowe miejsca pracy i wpływy do miejskiego budżetu. - O mieszkańcach jednak nie zapominam i postaram się im pomóc - zapewnia burmistrz. Jak pomóc, już jednak nie precyzuje.


Ostateczna decyzja w sprawie zakładu należy do Drogbudu. Dariusz Marciniak, wiceprezes firmy przyznaje, że dotarły do niego protesty mieszkańców. - Nie podjęliśmy jeszcze decyzji, ale zastanawiamy się nad sprzedażą działki. Złożyliśmy już ofertę w biurze pośrednictwa i jeśli znajdzie się dobry kupiec, to pewnie ustąpimy - mówi Marciniak.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice