„20 % ludności Świata (między innymi zamieszkującej USA, Emiraty Arabskie i Singapur) ma udział w ponad 86 % światowej konsumpcji. Z tego USA ze swymi 300 milionami obywateli (co stanowi 5% światowej populacji) konsumuje ponad 54 % całości.” (fragment z książki Marcela Messinga „WWW: Czy się przebudzimy?”) Sprzedasz - zarobisz. Sprzedajesz – zarabiasz. Gdy jest produkt, jest sprzedaż. Sprzedaż generuje obrót. Zastanawiam się co dzisiaj nie jest produktem? Czy w ogóle jest coś takiego, czego się nie sprzedaje, a może inaczej: czy jest coś co nie generuje obrotu. Obserwując współczesny Świat i poczynania małych i dużych firm oraz całych korporacji, dochodzę do wniosku, że w dzisiejszej obie konsumpcjonizmu, produktem jest dosłownie wszystko. Nawet, chociaż przykro o tym wspominać, uczucia. Te najpiękniejsze i najwyższe również powoli zaczynają być traktowane, jak produkty. Miłość, macierzyństwo, rodzicielstwo… Wszystko! Jedną z wielu fantastycznych maszyn do rozwijania biznesu jest nawet kwestia naszej wiary, jakiegokolwiek boga uznajemy – za to też płacimy. Okazuje się, że dzisiaj wszystko ma swoją jasno bądź mniej jasno określoną wartość. Aby tak zupełnie nie zdemonizować cudu macierzyństwa w połączeniu ze sprzedażą dodam, że jest, był i będzie to „produkt” w najpiękniejszym niepowtarzalnym stylu z nutką sentymentalizmu. Okazuje się, że od samego początku naszego istnienia, każdy z nas jest pewnego rodzaju produktem. „Oczywiście! I to jeszcze jakim” – usłyszę zapewne gromkie okrzyki tatusiów dumnych ze swoich pociech. Niezależnie od statusu finansowego czy społecznego, wyznawanej religii czy koloru skóry, bez względu na to czy akurat jesteśmy wychowankami żłobka, studentami czy gimnazjalistami tudzież emerytowanymi pracownikami określonego zakładu pracy lub rencistami, od chwili połączenia się dwóch komórek rozrodczych X i Y lub X i X, jesteśmy „produktem”.
Ładnie opakowanym i rzecz jasna indywidualnie przez rodziców wyposażonym w materiał genetyczny i cechy osobowości. Wprawdzie na ten pierwszy czynnik nie mamy już wpływu – on jest i już (bo nad możliwościami kombinacji genetycznych i stworzeniem idealnej jednostki ludzkiej laboratoria zasilone w szeregi tęgich umysłów dopiero pracują), o tyle drugi czynnik, jakim są nasze cechy charakteru, możemy i zazwyczaj kształtujemy je w trakcie wchodzenia w różne role społeczne a później zawodowe. Dzięki matce naturze w połączeniu z podziękowaniami kierowanymi bezpośrednio do każdego rodzica z osobna za udostępnienie genotypu, jakikolwiek on jest, posiadamy indywidualne cechy charakterologiczne. Dzięki temu też, każdy ma swoje pasje, hobby, zainteresowania, w końcu również pracę. Dzięki temu właśnie prawnicy zajmują się kodeksami i paragrafami, nauczyciele edukują dzieci i młodzież, lekarze wypisują recepty na farmaceutyki, które poprawiają lub nie, samopoczucie pacjentów, fryzjerzy i wizażyści dbająo poprawny najbardziej ekstrawagancki i wyszukany wygląd swoich klientów, kelnerzy uśmiechają się rozpromienieni do gości w kawiarni lub restauracji, a jeszcze inni zajmują się podobnie jak wcześniej wymienieni, budowaniem relacji z klientem, z tą jednak różnicą, że budują je poprzez umiejętne zadawanie pytań i wsłuchiwanie się w najpilniejsze potrzeby klienta. Budują relacje z klientem po to aby pomóc mu zidentyfikować jego rzeczywiste potrzeby, wyrażając jednocześnie swój podziw dla cech, majątku lub dokonań klienta. „Takie drobiazgi bardzo wiele znaczą”, „w sprzedaży bowiem, liczy się nawet najdrobniejszy szczegół” (Brian Tracy „Tajniki doskonałej sprzedaży”) Wydawać by się mogło, że pracując jako sekretarka, pomoc stomatologiczna, barman, przedszkolanka czy prezes przedsiębiorstwa, technik, pracownik laboratorium, ratownik GOPR-u czy WOPR-u, nie dokonujemy sprzedaży. Pracując jako mechanik, nauczyciel w szkole podstawowej czy też wyższej, konserwator powierzchni płaskich i lekko lub bardziej wypukłych, czyli będąc „osobą sprzątającą” niczego nie sprzedajemy. Nic bardziej mylnego. Otóż… sprzedajemy. Sprzedajemy swój czas. Sprzedaż dokonuje się od pierwszych chwil naszego istnienia. Od pierwszych chwil istnienia nowego, potencjalnego podatnika i płatnika składek ZUS, machina „kupno-sprzedaż” działa… Najczęściej pierwszą instytucją korzystnie sprzedającą swoje usługi na rzecz przyszłej mamy i jej dziecka, jest lekarz ginekolog, który jest świetnym przykładem sprzedawcy wykorzystującego w 105 % zasadę Briana Tracy i „w każdej relacji z klientem stosuje „magię słuchania” dzięki czemu zdobywa jego zaufanie”, a także spokojnie oczekuje odpowiedzi na zadane przez siebie pytania. Karta pacjenta (tutaj czytaj: karta ciąży) nie może świecić pustkami. Każdy lekarz, nie tylko ginekolog, w taki sposób sprzedający swoje usługi, dodatkowo wesprze sprzedaż innych firm, czyli farmaceutyków w postaci preparatów witaminowych tak niezbędnych przyszłej mamie i jej dziecku. Świetny deal - dwie pieczenie na jednym ogniu i tak przez kolejnych ponad trzydzieści tygodni, aż do chwili narodzin. Później lekarze innych specjalizacji będą sprzedawać swoje usługi w zamian za…informacje o najbardziej sprawdzonych metodach leczenia tej czy innej przypadłości wieku dziecięcego. Proces sprzedaży dokonuje się stale i działa jak swoiste perpetuum mobile.
W każdym ułamku sekundy na całym świecie są dokonywane miliony transakcji. Transakcji gotówkowych, bezgotówkowych i tych czysto mentalnych. I chociaż brzmi to dość niecodziennie i ośmielę się powiedzieć, niemal jak ze scenariusza filmu sci-fi, każdy oddychający tlenem atmosferycznym osobnik żyjący na planecie Ziemia jest „produktem”, który do swojej egzystencji potrzebuje innych określonych produktów i usług. Ci bowiem, którzy nie palą, nikotyny kupować nie będą. Posiadacze aut benzynowych nie będą kupowali oleju napędowego, a wegetarianie nie zasilą swojej lodówki w sklepie mięsnym . Niemniej jednak każdy człowiek potrzebuje takich samych produktów jakimi są: tekstylia, środki spożywcze (zróżnicowane w zależności od upodobań podniebienia i uwarunkowań kulturowych), mebli lub ich substytutów – tu może lepiej żeni mieszkania” etc. Dlatego też proces sprzedaży trwa non stop, we wszystkie dni, tygodnie i miesiące przez wszystkie cztery pory niezmiennie każdego roku, czy tego chcemy, czy nie. Nie jesteśmy w stanie powstrzymać tej ogromnej globalnej machiny, która została uruchomiona wiele setek tysięcy lat temu. Mówiąc o działaniach sprzedażowych w Multi Level Marketingu, to tylko od naszej mądrości i zaangażowania zależy na ile bardzo będziemy skuteczni i jaką rzeszę klientów zdołamy zainteresować konkretną ofertą. Nasza skuteczność sprzedawcy zależy od stopnia opanowania umiejętności bycia otwartym na każdy sprzeciw klienta. Powinniśmy nauczyć się doceniania każdego „nie” lub „nie jestem zainteresowany” z jego strony, gdyż tylko takie działania wskażą, że jeszcze nie dotarliśmy w wystarczającym stopniu do faktycznych potrzeb naszego rozmówcy i nie rozbudziliśmy zainteresowania klienta. „Zawsze (jednak) bądź optymistą – dostrzegaj we wszystkim pozytywy.” radzi Brian Tracy i „Nie pozwól aby powstrzymywał Cię strach przed odmową. Odmowa bowiem nigdy nie ma charakteru osobistego” Jednym z licznych błędów jakie popełniamy w kontakcie z potencjalnym klientem, jest sprzeczanie się z nim, prowadzenie długiej, zawiłej, donikąd prowadzącej dywagacji. Ugodowość w takich sytuacjach (czasami) jest bardzo wskazana, nawet w sytuacji gdy klient absolutnie nie ma racji i my o tym wiemy.
W sprzedaży zasad numer jeden wg Briana Tracy brzmi: „klient ma zawsze rację, zasada numer dwa: w razie wątpliwości patrz zasada numer jeden.” Okazuje się zatem że „wazelina” jest świetnym produktem jakże istotnym (czasami) w procesie sprzedaży. Pamiętaj o złotej regule sprzedaży: „sprzedawaj innym tak, jak chciałbyś , by inni sprzedawali Tobie”. Jeśli jednak pomimo silnej determinacji, nasze działania sprzedażowe zmierzają w bliżej nieokreślonym kierunku „nie trać cennego czasu z ludźmi nastawionymi negatywnie lub nie zainteresowanymi twoją ofertą”. Na drugi i każdy kolejny raz „ za wszelką cenę unikaj osób nastawionych negatywnie, gdyż niepotrzebnie Cię zmęczą” (Brian Tracy „Tajniki doskonałej sprzedaży”) „M Ą D R Z E G O S P O D A R U J SWOIM CZASEM – TO TWÓJ N A J C E N N I E J S Z Y Z A S Ó B I TAK NAPRAWDĘ JEDYNE, CO SPRZEDAJESZ” Brian Tracy Czas to pieniądz - słyszałam już jako dziecko. Niewielu z nas zapewne do końca rozumie znaczenie tego powiedzenia. Większość powtarza je jak mantrę wyuczoną i „wbitą” do głowy przez system szkolno – rodzinno – kulturowo - zawodowy. Przeważająca część ludzi bowiem zatrudniona jest w kwadrancie „P” (pracownik etatowy) i „S” (samozatrudniony). Dla „P” i „S” stwierdzenie „czas to pieniądz” znaczy zupełnie co innego aniżeli dla osób z kwadrantu „B” (biznesmen) i „I” (inwestor). Po wyjaśnienie zapraszam do lektury książki „Kwadrant przepływu pieniędzy” Roberta Kiyosakiego lub na zajęcia do Klubów Cashflow na terenie całej Polski. I tak od momentu poczęcia poprzez całe nasze intensywne barwne życie, mniej lub bardziej ciekawe, aż od chwili przejścia w inny wymiar, jesteśmy „produktem” potrzebującym innych produktów. Hmmm. Zapomniałam o dość istotnym fakcie. Otóż nawet po naszym pożegnaniu z tą doczesną powłoką, nadal jesteśmy produktem, przecież „placowe” na cmentarzu, bez względu czy jest to tradycyjna mogiła czy też ściana z urnami, trzeba opłacić. Business is business. Zatem do dzieła panie i panowie. Obrót mogą i będą generować następne pokolenia.
Agnieszka Jędraszczyk, z domu Brojek, ukończyła pedagogikę, specjalność: nauczanie początkowe na siedleckiej wyższej uczelni, a także podyplomowe studia dziennikarskie oraz w zakresie profilaktyki społecznej i resocjalizacji na UAM w Poznaniu. 5 lat temu związała się z branżą MLM na stałe. Początkowo myślą przewodnią przy podejmowaniu decyzji było zdrowie. Oprócz zdrowego stylu życia ceni sobie szeroko pojętą wolność, dlatego poznając model, system i narzędzia pracy w branży, bardzo szybko odkryła, że „pielęgnowanie przeciętności kosztuje znacznie więcej energii niż konsekwentna budowa życiowego sukcesu...”. W branży i dzięki branży MLM odkryła, że w swoim życiu może realizować dewizę „Śmiać się często i serdecznie, zdobyć szacunek ludzi inteligentnych i sympatię dzieci - to znaczy odnieść sukces.” (Ralph Waldo Emmerson).
ARTYKUŁ Z RANKINGU MLM WYŻSZA KULTURA NETWORKINGU (kopiowanie, powielanie i przetważanie w jakiejkolwiek postaci zabronione)